Range Rover 2025 to nadal jeden z najbardziej dopracowanych luksusowych SUV-ów na rynku, ale jego siła nie leży w samych liczbach z katalogu. W tym tekście rozkładam go na czynniki pierwsze: pokazuję wersje, napędy, realny komfort, różnice między SWB i LWB oraz to, na co zwrócić uwagę, jeśli chcesz kupić taki samochód w 2026 roku.
Najważniejsze informacje o tym roczniku
- To przede wszystkim luksusowy SUV klasy premium, w którym liczą się cisza, komfort i dopracowany napęd 4x4.
- W aktualnym polskim cenniku nowy Range Rover startuje od 753 100 zł, a górny pułap przekracza 1,6 mln zł.
- Najbardziej sensowne wersje dla wielu kierowców to SE, HSE i Westminster Edition, bo dają dużo wyposażenia bez wejścia w skrajnie drogie odmiany.
- PHEV, czyli hybryda plug-in, ma sens głównie wtedy, gdy auto naprawdę da się regularnie ładować.
- SWB jest łatwiejszy w mieście, a LWB daje więcej przestrzeni z tyłu i opcję 7 miejsc.
- Przy zakupie używanego egzemplarza ważniejsze od samego rocznika są historia serwisowa, stan pneumatyki i realny sposób użytkowania auta.
Co naprawdę oznacza rocznik 2025 w tym modelu
W klasie Range Rovera rocznik 2025 nie jest samochodem, który ma kogokolwiek szokować stylistycznie. To raczej dopracowana, bardzo kosztowna propozycja dla osób, które chcą dużego SUV-a z wyraźnym naciskiem na spokój, jakość wykonania i wyposażenie, a nie na sportowe wrażenia dla samego sportu.
Ja patrzę na ten model tak: to auto do długich tras, do wożenia pasażerów w komforcie i do codziennej jazdy bez poczucia, że jedziesz czymś kompromisowym. W praktyce oznacza to napęd AWD, automatyczną skrzynię, mocno rozbudowane systemy wspierające prowadzenie i wyraźnie premium charakter wnętrza. Jeśli ktoś szuka po prostu „dużego SUV-a”, to zwykle trafia pod zły adres. Jeśli szuka mobilnego salonu z możliwością zjechania z asfaltu, jest już znacznie bliżej celu.
W tym modelu najważniejsze nie jest pytanie „czy jest luksusowy”, tylko „jak bardzo luksusowy ma być i czy potrzebujesz większego nadwozia”. To prowadzi już prosto do wersji oraz cen, bo w tym aucie różnice między odmianami są naprawdę odczuwalne.

Wersje i ceny, które pokazują skalę tego auta
W polskim cenniku nawet bazowy SE nie wygląda jak „goła” wersja. Już na starcie dostajesz m.in. napęd AWD, dwubiegową skrzynię rozdzielczą z reduktorem, zawieszenie pneumatyczne, tylną skrętną oś, kamerę 3D Surround, 13,1-calowy ekran infotainment, bezprzewodową ładowarkę, Soft Close oraz Terrain Response 2, czyli system dopasowujący ustawienia auta do nawierzchni.
| Wersja | Cena brutto od | Co ją wyróżnia | Mój skrót |
|---|---|---|---|
| SE | 753 100 zł | Najbardziej „wejściowa”, ale nadal bardzo bogata | Najlepszy punkt startowy, jeśli chcesz Range Rovera bez przepłacania za emblemat |
| Westminster Edition | 796 900 zł | Panoramiczny dach, półanilinowa skóra, 20-kierunkowe fotele, Meridian 3D, Head-up Display | Sprytny wybór, bo dopłata daje dużo realnego komfortu |
| HSE | 799 000 zł | Najszerszy sensowny kompromis między wyposażeniem a ceną | Wersja dla rozsądnych kupujących |
| Autobiography | 897 400 zł | Jeszcze bardziej rozbudowane fotele, masaż, tylna strefa Executive Class | Jeśli chcesz już wyraźnie więcej luksusu na tylnej kanapie |
| SV | 1 185 400 zł | Najbardziej prestiżowa, mocno dopracowana odmiana | Dla tych, którzy kupują emocje i detal |
| SV Black | 1 276 700 zł | Monochromatyczny, bardziej wyrazisty charakter | Wybór pod wizerunek i stylistykę |
| SV Ultra | 1 386 300 zł | Najwyższy poziom wykończenia i wyposażenia | Top bez dyskusji o racjonalności |
Wersje z dłuższym nadwoziem i 7 miejscami podnoszą cenę jeszcze wyżej. W górnym pułapie konfiguracji nowy Range Rover przekracza 1 677 100 zł, więc mówimy już o samochodzie, w którym różnica między „dobrze wyposażony” a „naprawdę imponujący” bywa liczona w setkach tysięcy złotych. To właśnie dlatego warto najpierw ustalić nadwozie, a dopiero potem patrzeć na listę dodatków.
SWB, LWB i siedem miejsc, czyli jak dobrać nadwozie
SWB to skrót od Short Wheelbase, czyli krótszego rozstawu osi. LWB oznacza Long Wheelbase, a więc dłuższe nadwozie z wyraźnie większą przestrzenią dla pasażerów z tyłu. Różnica między nimi nie jest kosmetyczna: LWB jest o 20 cm dłuższy i od razu czuć to w komforcie tylnej kanapy oraz przy parkowaniu.
| Wariant | Długość | Rozstaw osi | Średnica zawracania | Największa zaleta |
|---|---|---|---|---|
| SWB | 5 052 mm | 2 997 mm | 10,95 m | Łatwiejszy w mieście i na ciasnych parkingach |
| LWB | 5 252 mm | 3 197 mm | 11,54 m | Więcej przestrzeni z tyłu i bardziej reprezentacyjny charakter |
| LWB 7 seats | 5 252 mm | 3 197 mm | 11,54 m | Opcja dla rodzin lub osób, które naprawdę potrzebują trzeciego rzędu |
W praktyce SWB jest po prostu mniej męczący w codziennej eksploatacji, zwłaszcza w centrum miasta. LWB daje więcej sensu, jeśli często wożisz dorosłych z tyłu, pracujesz autem z kierowcą albo chcesz po prostu, żeby tylna kanapa była równie ważna jak przednie fotele. Wersja 7-miejscowa ma sens wtedy, gdy trzeci rząd ma być dodatkową możliwością, a nie codziennym miejscem podróży dla wysokich dorosłych.
Za drugim rzędem Range Rover oferuje 818 litrów w SWB i LWB oraz 857 litrów w wersji 7-miejscowej. Po złożeniu siedzeń robi się z tego już naprawdę ogromna przestrzeń, ale w tym samochodzie trzeba uczciwie powiedzieć jedno: im dłuższe nadwozie, tym większy komfort, lecz także większy koszt i mniej swobody w mieście. To dobry moment, żeby przejść do napędów, bo właśnie one decydują, czy auto będzie genialne w Twoim stylu jazdy, czy tylko imponujące na papierze.
Silniki i napęd, które mają największy sens
W 2025 i w aktualnej specyfikacji Range Rovera najważniejsze są cztery podejścia do napędu. PHEV, czyli hybryda plug-in, daje najwięcej możliwości w mieście. Mild hybrid, czyli miękka hybryda, wspiera silnik spalinowy i odzyskuje energię przy hamowaniu. Do tego dochodzi klasyczny diesel oraz benzynowy V8 dla tych, którzy chcą przede wszystkim płynności i mocnego przyspieszenia.| Napęd | Co daje | Gdzie ma największy sens | Mój komentarz |
|---|---|---|---|
| P460e / P550e PHEV | 3.0 R6 z silnikiem elektrycznym 160 kW, do 116 km zasięgu WLTP, ok. 90 km w praktyce | Miasto, dojazdy, ładowanie w domu lub w pracy | Najbardziej nowoczesny wybór, ale tylko wtedy, gdy naprawdę ładujesz auto |
| D300 / D350 mild hybrid | Spokojna jazda, lepsza użyteczność w trasie, sens przy wyższych przebiegach | Autostrady, długie trasy, holowanie | Dla osób, które robią dużo kilometrów i nie chcą myśleć o kablu |
| P380 mild hybrid | Benzyna bez ładowania, cicha i gładka w codziennej jeździe | Uniwersalne użytkowanie bez własnej ładowarki | Najbezpieczniejszy kompromis, jeśli chcesz prostszej obsługi |
| P540 V8 | 4.4 V8, 537 PS i 750 Nm, 0-100 km/h w 4,8 s | Wersje topowe, gdy liczy się wrażenie i rezerwa mocy | To wybór emocjonalny, nie ekonomiczny |
Najbardziej praktyczne dane dla PHEV są bardzo konkretne: ładowanie z domowej ładowarki 7 kW trwa około 5 godzin, a szybkie ładowanie DC pozwala dojść do 80 proc. w mniej niż godzinę. To ważne, bo hybryda plug-in bez sensownego ładowania traci dużą część przewagi. Wtedy zostaje po prostu cięższy i droższy samochód z dużą baterią. Dla wielu kupujących w Polsce diesel nadal będzie spokojniejszym wyborem na trasy, ale jeśli jeździsz krótko, często i możesz ładować auto regularnie, PHEV robi więcej sensu, niż się wydaje na pierwszy rzut oka.
Wnętrze i technologia, za które płaci się tu najwięcej
To wnętrze nie próbuje robić wrażenia krzykiem. Ono ma działać tak, żebyś po 300 kilometrach wysiadł mniej zmęczony niż po przejażdżce zwykłym SUV-em. Dla mnie to jest największa różnica między Range Roverem a większością konkurentów: nie chodzi o liczbę gadżetów, tylko o to, jak one wspólnie budują spokój w kabinie.
W praktyce robią to konkretne rzeczy: 13,1-calowy ekran infotainment, Meridian 3D, czterostrefowa klimatyzacja, Soft Close, podgrzewane i wentylowane fotele z masażem oraz bardziej rozbudowane tylne siedzenia Executive Class. W wyższych wersjach pojawiają się też rozwiązania typu Head-up Display, bardziej zaawansowane wykończenie skórą i opcje, które naprawdę podnoszą komfort pasażerów z tyłu. To nie są dodatki „na folder”, tylko elementy, które czuć przy dłuższej trasie.
Jeżeli patrzysz na funkcjonalność, równie ważne są systemy wspierające manewry. 3D Surround Camera i ClearSight Ground View pokazują obszar wokół auta i pod jego przodem, co pomaga przy parkowaniu i na wąskich drogach. Do tego dochodzi zawieszenie pneumatyczne, które ciągle koryguje ustawienia tłumienia, oraz prześwit off-road sięgający 900 mm głębokości brodzenia. To właśnie te rozwiązania sprawiają, że luksus nie stoi tu w sprzeczności z użytecznością.
Jeśli miałabym wskazać jeden praktyczny detal, który początkujący często lekceważą, byłaby to szeroko rozumiana „łatwość życia” z autem. Range Rover nie wygrywa tym, że ma ekran większy o dwa cale. Wygrywa tym, że widzisz lepiej, mniej się męczysz w korku, a auto nie rozbija komfortu na drobne. Po takim wnętrzu warto już tylko sprawdzić, na co uważać przy zakupie konkretnego egzemplarza.
Na co uważać przed zakupem używanego egzemplarza
W przypadku używanego rocznika 2025 najważniejsza jest nie tylko historia serwisowa, ale też to, jak poprzedni właściciel korzystał z samochodu. Ten model potrafi być niemal bezproblemowy w odczuciu kierowcy, ale jeśli ktoś oszczędzał na serwisie albo kupił wersję kompletnie niedopasowaną do swoich tras, rachunek potrafi później zaskoczyć.
- Sprawdź pneumatyczne zawieszenie. To jeden z najdroższych elementów komfortu, a jego stan bardzo mocno wpływa na sposób prowadzenia auta.
- Zweryfikuj tylną skrętną oś. W dużym SUV-ie to ogromna pomoc, ale tylko wtedy, gdy działa bez zastrzeżeń.
- Przetestuj multimedia, kamery i systemy parkowania. W tym aucie elektronika jest integralną częścią codziennego użytkowania, nie dodatkiem.
- Jeśli wybierasz PHEV, sprawdź, czy auto było regularnie ładowane. Bez tego hybryda plug-in traci sens praktyczny.
- Przy V8 i wersjach SV licz się z kosztami eksploatacji. Zakup to jedno, ale opony, serwis i ubezpieczenie są tu już z innej półki.
- Nie ignoruj gabarytu. LWB i 7 seats są świetne, jeśli naprawdę ich potrzebujesz, ale w codziennym mieście potrafią po prostu męczyć.
Warto też pamiętać, że nowe egzemplarze w Polsce mają fabryczną gwarancję na 5 lat lub 150 tys. km. To dobra wiadomość, ale przy aucie używanym trzeba już sprawdzić, ile z tej ochrony zostało i czy auto nie było obsługiwane poza siecią bez pełnej dokumentacji. Z takiego porządnego przesiewu bardzo szybko wychodzi, czy kupujesz dopracowany luksusowy SUV, czy tylko kosztowną wersję z ładnym emblematem.
Gdybym wybierała ten model dziś, zaczęłabym od rozsądku
Jeśli patrzę chłodno, najczęściej wygrywa HSE albo Westminster Edition. To te wersje łączą wyposażenie, sensowną cenę i poczucie, że nie płacisz wyłącznie za najwyższy numer w cenniku. Przy regularnym ładowaniu dobra jest też konfiguracja PHEV, bo daje najwięcej nowoczesności i w mieście potrafi realnie oszczędzać paliwo.
- Najrozsądniejszy wybór - HSE z PHEV, jeśli masz gdzie ładować auto.
- Najlepszy kompromis - Westminster Edition albo HSE z dieslem, jeśli często jeździsz w trasie.
- Najlepszy komfort dla pasażerów - LWB z lepszym tylnym pakietem foteli.
- Najbardziej emocjonalna opcja - V8 albo SV, jeśli budżet nie jest głównym ograniczeniem.
Właśnie tak czytałabym ten model w 2026 roku: nie jako „czy warto kupić Range Rovera”, tylko „która konfiguracja da mi najwięcej realnej wartości”. Przy takim podejściu rocznik 2025 przestaje być symbolem statusu, a staje się po prostu bardzo świadomym zakupem.
Co zostaje z tego wyboru po pierwszej jeździe
Najważniejsza rzecz jest prosta: ten samochód wygrywa wtedy, gdy wybierzesz go pod sposób użytkowania, a nie pod samą markę. Krótszy SWB, sensowny napęd i dobrze dobrana wersja wyposażenia dadzą więcej satysfakcji niż przypadkowo skonfigurowany top model, który na co dzień okazuje się zbyt duży, zbyt drogi i zbyt mało dopasowany do Twoich tras.
Jeśli miałabym zostawić tylko jedną praktyczną myśl, byłaby taka: w tym aucie bardziej opłaca się dobrze wybrać napęd i nadwozie niż ślepo gonić za najwyższym poziomem wyposażenia. Gdy te dwa elementy są trafione, reszta to już kwestia gustu, budżetu i tego, jak dużo luksusu naprawdę chcesz mieć w codziennej jeździe.
